Boisz się promieniowania? OTWÓRZ okno!

W ostatnim tygodniu docierały do nas informacje o zagrożeniu radiacyjnym z co najmniej dwóch różnych źródeł.

Zaczęło się od pożarów w Czarnobylu

Nie chcę trzymać w niepewności, dlatego opowiem na dwa pytania na początku:

Czy pożary w Czarnobylu, w bezpośrednim sąsiedztwie elektrowni mają miejsce? TAK

Czy występuje w tej chwili jakiekolwiek realne zagrożenie dla nas, w Polsce? NIE

Nieprawdziwe informacje dotyczące radioaktywnej zabójczej chmury dementują już w tej chwili wszystkie poważne źródła od ekspertów Ochrony Radiologicznej po oficjalne źródło danych na temat sytuacji radiologicznej kraju – Państwową Agencję Atomistyki.

Gdzie jeszcze szukać rzetelnych i sprawdzonych informacji? Dobrym źródłem jest fanpage napromieniowani.pl na Facebooku. Administratorzy udostępniają informacje z pierwszej ręki, czyli od osób, które w tej chwili przebywają w Strefie. Tam też wiele osób z całej Polsce wrzuca zdjęcia z własnych pomiarów (to może przekona „niedowiarków” i miłośników teorii spiskowych pt.” na pewno źle się dzieje, ale celowo nic nam nie mówią”).

Poniżej moc dawki na Warszawskim Ursusie w dniu 18.04.2020 (wszystko w normie)

Żeby było jasne, nie bagatelizuję problemu. Jest mi osobiście strasznie przykro, bo właśnie jesteśmy świadkami tego, jak bezpowrotnie ginie kawał historii, a z punktu widzenia nauki, tracimy jedyne takie „laboratorium pod gołym niebem”. To miejsce już NIGDY nie będzie takie samo.

Awaria Reaktora Maria czy awaria… zdrowego rozsądku?

Jak się kończy zabawa w „głuchy telefon” wiedzą już dzieci w przedszkolach. Chwilowo mogły zapomnieć, bo placówki są pozamykane z powodu pandemii. Ale my, dorośli, nie powinniśmy zapominać. Przede wszystkim o zdrowym rozsądku.

Nie każdy z nas zna osobiście fizyka jądrowego. To nie jest jakiś wymierający gatunek, ani inny mityczny twór. Istniejemy 😉 Ale umówmy się, jest to dosyć niszowa dziedzina. Nie każdy może złapać za telefon, zadzwonić i zapytać.

Dlatego jestem daleka od tego, żeby piętnować osoby powtarzające takie informacje, jeśli mają ODPOWIEDNIE intencje. A większość osób jednak jest najzwyczajniej w świecie zaniepokojona. I chce wiedzieć, czy coś się dzieje. To dobrze, że pytamy, szukamy odpowiedzi. Ale jednocześnie trzeba się liczyć z tym, co nieuniknione, że ten niepokój będzie się udzielał i będziemy się nim nawzajem „zarażać”.

Wiedza i świadomość dotyczące promieniowania jonizującego wśród nie-fizyków często sprowadza się do znajomości kilku haseł, takich jak „rentgen”, Czarnobyl i elektrownia atomowa. Większość z nas kojarzy hasła, ale czy zapytana, jak powstaje promieniowanie w lampie rentgenowskiej, jest w stanie udzielić poprawnej merytorycznie odpowiedzi?

Prawdopodobnie nie. Ale nie jest to większości z nas potrzebne do szczęścia.  W przeciwieństwie do poczucia bezpieczeństwa, które jest niezbędne. A strach i niepewność są pożywką, którą uwielbiają internetowe trolle, niestety.

Boisz się promieniowania? OTWÓRZ okna!

Nie, nie pomyliłam się ani nie zachęcam do życia na krawędzi i wystawiania swojego zdrowia na próbę!

Odnosząc się do tego typu zaleceń. Jeśli ktoś Ci mówi, że dziś, aby uchronić się przed promieniowaniem, musisz zamknąć okno… to tak jakby Ci powiedział, że jak Ci gorąco to masz włożyć kożuch. I wełniane majty. 

Dlaczego? Już wyjaśniam.

To, co widać powyżej to kołowy wykres przedstawiający dawkę efektywną promieniowania, jaką otrzymuje statystyczny Polak każdego roku (wykres powstał na podstawie Raportu Rocznego Prezesa PAA z 2018 roku). Te wartości każdego roku są zbliżone (na szczęście). Wykres nazywany jest potocznie „serkiem”. Osobiście razi mnie to infantylne określenie, co nie zmieni faktu, że zawiera on dużo istotnych informacji 😉

Całe koło to dawka efektywna pochodząca ze wszystkich możliwych źródeł, tych sztucznych (jak prześwietlenie złamanej ręki) i tych naturalnych jak potas K-40 z bananów, promieniowanie kosmiczne albo naturalne promieniowanie śpiącego obok męża lub innego konkubenta (jak duża dawka, to zależy m.in. od masy i budowy ciała, ale o tym innym razem).

Jak widać zaledwie 35% całego koła to promieniowanie sztuczne, a te najbardziej chwytliwe medialnie, jak awarie czy inne zdarzenia z czynnikiem ludzkim w roli głównej to nieco ponad 0,1 %.

Reszta to promieniowanie ze źródeł naturalnych. Jeśli z nich utworzylibyśmy oddzielny serek wykres to znowu możemy uchwycić proporcje, jak duża dawka pochodzi od poszczególnych składowych. I tym razem aż 65% to dawka od radonu.

Od… czego?

W końcu przechodząc do sedna. Radon to bezbarwny, bezwonny, cięższy od powietrza naturalnie występujący promieniotwórczy gaz szlachetny. Jak mantrę powtarzam to zdanie, od którego zaczyna się większość moich wykładów, większość czytanych publikacji czy studenckich sprawozdań (ze wstępem kopiowanym z Wikipedii). Ale póki co, należy to pojęcie wyjaśniać. Ostatnio podczas wywiadu zapytana o moje zawodowe marzenie odpowiedziałam bez wahania, że marzy mi się taki moment, kiedy wyjdę na ulicę i zapytam pierwszą lepszą osobę, co to radon, a ona mi nie powie, że to miasto w mazowieckim… Chciałabym, aby definicja tego słowa była tak oczywista jak definicja np. smogu. Póki co, spieszę z wyjaśnieniem.

Radon (nie radoM)

Radon to naturalny pierwiastek, który powstaje z obecnego w Ziemi radu (tak, to ten sam rad który odkryła Maria Skłodowska-Curie i jej mąż Piotr). Rad z kolei powstaje z Uranu. Ponieważ rad „żyje” bardzo długo, ponad tysiąc lat, to proces przemiany radu w radon zachodzi nieustannie przez cały czas. Uran, rad i inne naturalne pierwiastki promieniotwórcze to ciała stałe. A radon jest gazem. Jako gaz ulatnia się z ziemi, z miejsca, gdzie powstał i staje się składnikiem powietrza, którym oddychamy.

Gdzie jest go najwięcej? Najwięcej jest w Ziemi. Jeśli wydostanie się do atmosfery to miesza się z powietrzem nie stanowiąc zagrożenia (o tym za chwile). Gdy jednak z Ziemi przedostanie się prosto do wnętrza budynku przez szczeliny fundamentów zaczyna się kumulować.

Szybka zagadka. Skumuluje się w piwnicy czy teleportuje na strych? Brawo Sherloku! A jeśli nie masz piwnicy? Może na jego drodze stanie Twoja sypialnia albo pokój dziecka?

Wpływ radonu na zdrowie

Radonu nie widać ani nie czuć, więc bez odpowiednich pomiarów nie da się ocenić czy jego stężenie jest niskie czy wysokie.  A warto to wiedzieć, bo zdaniem Światowej Organizacji Zdrowia WHO, radon to 2 po paleniu czynnik powodujący nowotwory układu oddechowego u ludzi.

Wpływ radonu na zdrowie to temat, który opiszę szerzej w oddzielnym wpisie.

To co powinieneś wiedzieć:

  • Przebywanie w podwyższonych stężeniach radonu może powodować raka płuc.
  • Skala zjawiska? W samych Stanach Zjednoczonych na raka płuc związanego z ekspozycją na radon umiera rocznie nawet 21 tysięcy osób.
  • Ryzyko nowotworu płuc wzrasta wraz ze wzrostem stężenia radonu w powietrzu.

Ale nawet jeśli nie wiesz, jakie jest stężenie radonu w Twoim domu, możesz przeciwdziałać jego gromadzeniu… otwierając okno.

Podsumowując, chcesz ochronić się przed promieniowaniem? To chroń się przed realnym zagrożeniem.

Wyrzuć kożuch, otwórz okno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *