Fatalny dzień

W oparach absurdu

Są takie dni kiedy wcale nie musi być 13-ty i piątek skorelowane na kartce kalendarza. Ten dzień jest tak fatalny, że nawet nie da Ci równych szans, żebyś się na niego przygotował.

Przychodzi z zaskoczenia. Lubi nawet trochę zrobić Cię w przysłowiowego ch. Budzisz się rano, słońce świeci, a Ty nie mając żadnych danych arogancko rzucasz  hipotezę, że „to będzie dobry dzień”.

Każda kolejna godzina jednak… pokazuje Ci, jak bardzo się myliłeś.

Zaczyna się niewinnie od samochodu, który nie odpala, ale jeszcze Cię to nie rusza. Na przystanek przejdziesz się dla zdrowia i dla dobra planety przejedziesz się autobusem.

Przychodzisz na przystanek. Dla dobra planety przejedziesz się następnym, myślisz podziwiając reklamę psiego jedzenia pomiędzy oddalającymi się czerwonymi światłami.

Najgorsze dopiero nadejdzie. Czujesz to swoim 17 zmysłem. Wiecie że mamy więcej niż 5? I wcale nie chodzi tu o kobiecą intuicję . Umiera więc teoria, że foch jest bezwarunkową reakcja organizmu na to, że „ja wiedziałam, bo ty zawsze”.

To jest taki dzień, kiedy zapominasz pudelka z obiadem, sos z kebaba kapie na koszulę, pada ci bateria a ładowarkę zjadł pies. W duchu myślisz, że kupił byś mu te karmę z reklamy, ale w tej sytuacji…. przychodzisz do labu.

Po tygodniu przygotowania i tygodniu pomiarów, które zgodnie z planem kończą się za tydzień, ktoś w piątek… wyłącza zasilanie w labie. „Ja tu jestem sterem żeglarzem okrętem! Kto śmie… ” – ego cierpi, wiadomo. Ale wtedy dociera do mnie powaga sytuacji.

Co tu się zadziało?? krzyczę głośno polski przecinek, a potem stoję patrząc z niedowierzaniem. Pani sprzątająca uznała widocznie, że pozostałe wartości stężenia radonu w powietrzu, które powinny zostać odczytane i zapisane na dysku, można sobie wywróżyć z fusów z tej szklanki, która na moim biurku zakwitła biała pleśnią, oddając w tym momencie hołd mojej nienarodzonej publikacji wyników w renomowanym piśmie o niebotycznie wysokim impaktfaktorze, która miała dać mi punkty. I satysfakcję.I „szacunek ludzi ulicy”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *